Święta i ferie świąteczne minęły zaskakująco dobrze. Nie zapowiadały się tak. Byłam chora, zarobiona w domu i w pracy. Ale Małż nie wytrzymał i na spokojnie, zimno zaczął dzisiaj "oczyszczajaca rozmowę". Zaczął swoje racje, jak to on nigdy nie mówi tak jak ja...
Usłyszałam coś otym, że praca jest dla mnie najważniejsza, że ciagle podkreślam fakt, że mam bardziej obciążającą pracę itp... Poprzekręcał moje słowa.
Poryczałam się i tyle. Nie tak wyobrażałam sobie zakończenie tego dnia. Nawet nie umiał przeprosić. Tylko " już nie płacz", "nic się nie stało", "przecież nic takiego strasznego nie powiedziałem"....
Moje postanowienia noworoczne;
- zająć się SWOIM zdrowiem - bo nie jest dobrze;
- zrzucic parę kilo - tak dla swojego samopoczucia;
- uodpornić się na tego palanta i zabezpieczyć się przed jego rodziną;